Menu

Z życia doktoranta: jak napisać artykuł przeglądowy?

Grafika ilustrująca tytuł: Jak napisać artykuł nprzeglądowy?

Ostatnio dostaję od Was, moich czytelników, coraz więcej informacji o tym, że chcielibyście dowiedzieć się, jak wyglądają różne aspekty mojego życia jako doktorantki. W związku z tym, postanowiłam napisać parę słów na temat ściśle powiązany z tą rzeczywistością. Bycie doktorantem obejmuje wiele przywilejów, ale też obowiązków. Na większości uczelni musimy prowadzić zajęcia ze studentami (ja to uważam za przywilej), sami chodzić na swoje zajęcia, prowadzić eksperymenty (bądź inne badania, w zależności od tego, czy specjalizujemy się w dziedzinie doświadczalnej, czy nie), czytać mnóstwo prac naukowych z naszego poletka, ale też pisać takowe prace. Dzisiejszy wpis będzie dotyczył właśnie pisania, a dokładniej tego, jak napisać artykuł przeglądowy. Jedziemy!

*** Uprzedzam, że ten wpis jest napisany z przymrużeniem oka. ***

Jeśli chcesz przejść do konkretnych rad punkt po punkcie, to przewiń tekst do paragrafu o tytule „Jak napisać artykuł przeglądowy?”

Definicja

Na początku warto zacząć od definicji. Tak, jak zawsze lubię cytować oficjalne i rzetelne encyklopedie, czy słowniki, to tutaj muszę przyznać, że Wikipedia prezentuje w tym względzie treści, które moim zdaniem sensownie wyjaśniają, o co w tym wszystkim chodzi.

Publikacja naukowa
artykuł w czasopiśmie naukowym lub w formie książki, spełniający określone, ostre kryteria poprawności, opisujący oryginalne badania naukowe i wynikające z nich wnioski, lub zbierający w formie przeglądu wnioski z wcześniej opublikowanych prac. Publikacje naukowe są zazwyczaj naukowym źródłem pierwotnym.
W czasopismach naukowych spotyka się generalnie trzy rodzaje publikacji:
a) źródłowe [przyp. choć ja częściej spotykam się z nazwą „oryginalne”]  – opisują badania własne autora lub zespołu naukowego, który bezpośrednio autorowi podlega,
b) przeglądowe – zbierają i konfrontują ze sobą wnioski z wielu publikacji źródłowych w celu usystematyzowania pewnego obszaru badań,
c) polemiczne – odnoszą się do wcześniejszych publikacji, kwestionując część zawartych w nich wniosków lub wiarygodność opisu zawartych w nich badań własnych.

Wikipedia

W dzisiejszym wpisie subiektywnie skupię się na pracach przeglądowych. Dlaczego? Dlatego, że w tym tygodniu (W KOŃCU!) udało mi się wysłać do redakcji czasopisma moją gotową „przeglądówkę”. Chciałabym podzielić się z Tobą tym, po co w ogóle pisze się takie prace oraz jak wygląda sam proces pisania. Co więcej, dowiesz się też rzeczy bardziej na luzie, przydatnych nawet jeśli pisanie pracy naukowej jest Ci obce: jak walczyć z prokrastynacją, jak nie zostać przygniecionym przez beznadzieję sytuacji i kiedy można zacząć świętować  wykonanie dobrej roboty.

Od czego zaczęło się to wszystko?

Jak to się stało, że w ogóle zabrałam się za tę niekończącą się drogę przez mękę? Otóż dostałam challenge od mojego promotora, żeby napisać artykuł przeglądowy w języku polskim. Dodam, że zarówno inżynierkę, jak i magisterkę pisałam w języku angielskim, co wiązało się też z tym, że czytałam wszystko niemal tylko po angielsku. Na początku na wyzwanie zareagowałam pozytywnie. Pomyślałam sobie „Ekstra! Nie dość, że usystematyzuję swoją obecną wiedzę i ją rozbuduję, to jeszcze być może komuś się to przyda, a będę miała też więcej punktów do stypendium i będę mogła w końcu powiedzieć, że >>tak, napisałam swój własny artykuł<<” (trochę krzywo patrzy się na doktorantów bez żadnego napisanego artykułu naukowego). Postanowiłam, że wszystko ładnie rozplanuję, napiszę, uformuję i wyjdzie piękne, epickie dzieło!

Co może pójść nie tak? 😀

Oj, jak bardzo się myliłam. Nie dość, że zakładałam, że zajmie mi to około pół roku, to jeszcze byłam przekonana, że podczas procesu pisania będę się czuć kompetentnie (HA, HA i jeszcze raz HA) i nie zdawałam sobie sprawy z tego, że luzackie pisanie po polsku nie przekłada się na pisanie naukowe. Nijak. Wymagają one zupełnie innego zestawu umiejętności, w którym pisanie wierszy i opowiadań w młodości nie pomaga, a wręcz przeszkadza. Nie sądziłam, że stres, zwątpienie, panika i chęć rzucenia tego wszystkiego w >uzupełnij sam< będą moimi tak częstymi towarzyszami.

Czy da się napisać „przeglądówkę” w mniej niż pół roku? Na pewno. Ja jestem zwolenniczką teorii, że wszystko zależy od deadline’u (ja takowego nie dostałam*) oraz od Twojego poziomu perfekcjonizmu. Ostatnio moja koleżanka mi powiedziała, że na napisanie pracy dostała… miesiąc. Dla mnie brzmi to równie absurdalnie, co bezsensownie. Przeglądówkę w miesiąc może i można napisać, jeśli badania zna się na pamięć i ma się kilkanaście/kilkadziesiąt lat doświadczenia naukowego. Ale doktorant mający napisać artykuł przeglądowy w miesiąc brzmi dla mnie, jak przepis na katastrofę (no dobra, nie dramatyzujmy, ale prawie na pewno nie będzie to artykuł merytorycznie wypolerowany).

Chciałabym w tym miejscu przekazać słowa wsparcia dla wszystkich doktorantów i studentów, którzy dostają zbyt krótki czas na napisanie swojego dzieła <3

Po co się pisze artykuły przeglądowe?

Dla osób, które nie siedzą na co dzień w nauce, może się to wydawać dziwne. Po co tworzyć pracę, która opisuje inne prace? Ano „poświęca się” siebie i swój czas (liczony w latach), robi przegląd istniejącej literatury i ją sensownie podsumowuje po to, żeby inni nie musieli się tak męczyć. I to tak podsumować, żeby jak ktoś w przyszłości będzie chciał dowiedzieć się szczegółów na dany temat, to żeby nie musiał czytać stu artykułów naukowych**, jeden po drugim i żeby przeczytanie przeglądówki przyspieszyło jego proces absorbowania danych. Taka osoba zakreśli sobie te eksperymenty, które interesują ją najbardziej i sprawdzi odnośniki do nich w bibliografii. Nie będzie musiała szczegółowo czytać o tych badaniach, które jej się nie przydadzą. W skrócie: pisanie przeglądówki ratuje życia innych, biednych doktorantów. Przynajmniej tak sobie pomyśl, to motywacja do pracy od razu wzrośnie.

Jak napisać artykuł przeglądowy?

Tę część podzieliłam na dwa fragmenty: jak przygotować się do pisania pracy i jak ją potem napisać.

10 punktów procesu przygotowywania się do pisania artykułu przeglądowego

Poniższe punkty są subiektywną listą tego, co ja uważam za przygotowanie się do pisania. Nie wpadłam na lepszy sposób, ale jeśli Ty takowy znasz, to koniecznie daj mi znać! Z przyjemnością później zrobię edycję tego wpisu i umieszczę poniżej Wasze pomysły. Grunt to sobie pomagać.

1. Dowiedz się, na jaki dokładnie temat chcesz pisać pracę

I to tak… super hiper dokładnie. Ja pisałam na bardzo wąski temat, a i tak zajęło mi to kupę czasu i w bibliografii są 102 pozycje. Nie ryzykuj zbyt szerokim zakresem.

2. Zrób konkretny plan-konspekt i wypisz przybliżone tytuły rozdziałów

Na ten punkt poświęć dużo czasu, uwagi i rozmysłu. Ja myślałam, że zrobiłam dobry plan, jednak gdy napisałam już całą pracę, doszliśmy do wniosku z moim promotorem, że jednak lepiej będzie się czytać, jeśli wszystko przeorganizuję. Przez to miałam prawie dwa razy więcej roboty.

3. Zrób trzonowy spis literatury

Poszukaj na PubMedzie (to taki Google dla artykułów naukowych) najważniejszych artykułów naukowych, które mogą mieć cokolwiek wspólnego z Twoim tematem w zakresie, który obejmuje Twój wcześniej napisany plan. Teoretycznie, większość artykułów nie jest publikowana na zasadzie open-access, ale są na to sposoby. Głównym z nich jest to, że na wielu uczelniach biblioteki umożliwiają pobieranie różnych prac.

Ale jeśli akurat Twoja uczelnia nie ma dostępu do tego konkretnego artykułu to wcale nie napiszę, że jednym ze sposobów jest strona sci-hub (bo jest taką podobno średnio legalną tajemnicą wielu studentów i doktorantów).

Jeśli nie wiesz, jak wybrać najważniejszą literaturę, to proponuję Ci zidentyfikować najbardziej kluczowy artykuł naukowy w danym temacie (jeśli sam nie potrafisz ocenić, to spytaj promotora albo speca w Twojej dziedzinie, np. mailowo). W tym artykule na pewno zobaczysz, że autor we wstępie odnosi się do najbardziej uznanych grup badawczych i to na ich prace powinieneś położyć nacisk na samym początku.

4. Panikuj

Nie ma to jak stary dobry sposób na radzenie sobie w sytuacjach stresowych. Popanikuj sobie, a co! Masz ku temu powód.

5. Stwórz stronę tytułową

To jest nieodzowny element przygotowywania się do pisania pracy. Najlepiej, żebyś jeszcze dziesięć razy zmienił czcionkę, jej rozmiar i kolor. Wiadomo, że to pomaga.

6. Zrób przegląd literatury

Trzy punkty wyżej zrobiłeś spis tego, co teraz będziesz czytać. Już Ci współczuję. Przegląd literatury, czyli przeczytanie tego, co zgromadziłeś zajmuje ogrom czasu. Co bardzo ważne – OD RAZU RÓB NOTATKI. Nie powtarzaj mojego błędu i nie myśl, że przecież już po samym tytule będziesz pamiętać, o czym jest dana praca. NIE BĘDZIESZ. Najlepiej robić notatki na wydrukowanych artykułach albo mieć osobny zeszyt ze swoimi zapiskami.

Zawsze zanotuj takie informacje o danym artykule jak:

  • JAK – jaki był model badawczy i sposób przeprowadzania badań
  • CO – co tak właściwie badano
  • WYNIKI – co wyszło z badań (suche wyniki, gdyż na ich ocenę i opis jest miejsce później)
  • WNIOSEK – co wynika z wyników

Możesz to sobie zapisać nawet w bardzo luźnej formie, czasem pojedynczymi słowami. Ale gwarantuję Ci, że podziękujesz sobie za jakiekolwiek notatki.

7. Prokrastynuj

Nie znam żadnego doktoranta, który nie przechodziłby przez ten punkt. Weź to pod uwagę szacując czas, jaki Ci zajmie pisanie pracy. Nie ma co się oszukiwać, prokrastynacja to drugie imię wielu z nas.

8. Dalej rób przegląd literatury

Nie zapomnij przestać prokrastynować i koniecznie wróć do czytania artykułów. Bez tego się nie obejdzie. Musisz się z tym pogodzić, że Twoja praca nie napisze się sama. Tak, wiem. Życie bywa podłe. Wracaj do czytania.

9. Usystematyzuj notatki

Jeśli nie zapomniałeś notować, to teraz poświęć sobie chwilę i doceń, że nie musisz wszystkich tych trudnych do zrozumienia prac czytać jeszcze raz. Potem proponuję, żebyś przejrzał swoje notatki i je zaklasyfikował do danych części swojego konspektu. Dzięki temu, gdy zaczniesz pisać, będzie Ci dużo łatwiej nie skakać z tematu do tematu, tylko mieć większy porządek w głowie.

10. Zacznij pisać…

Niestety, nadszedł ten moment.

Jak nie zostać przygniecionym przez beznadzieję sytuacji?

Przyznam, że pisanie artykułu przerastało mnie wiele razy. Mój perfekcjonizm często przeradzał się w odkładanie siadania do pracy w nieskończoność. Sama myśl o tym, ile jeszcze nie wiem i ile pracy mnie to będzie kosztowało, żeby artykuł był wystarczająco dobry, doprowadzały mnie do ścisku w żołądku, wpatrywania się w sufit i pytań o sens życia.

Co mi nie pomagało?

Postanowienie sobie „dobra, wstanę rano i od razu biorę się do roboty, a jak skończę, to się odprężę i zrobię coś dla siebie” i potem znajdowania sobie 101 rzeczy, które muszę zrobić. W ten sposób, ani nie posuwasz się z pracą do przodu, ani się nie odprężasz. Zamiast win-win otrzymujesz lose-lose. Zamiast popracować, a potem pograć w Simsy, czy CS’a, to masz za sobą cały dzień, w którym się obijałeś, odkurzałeś pustynię i zrobiłeś listę pięćdziesięciu rzeczy, które chcesz zrobić przed śmiercią. Well done.

Co mi pomagało?

Chyba najlepiej do pracy zaganiało mnie dziwne połączenie wyrzutów sumienia i pracy nad sobą. Praca nad samodyscypliną nie jest łatwa, ale muszę przyznać, że jej skuteczność jest szokująca. Jestem też osobą, która dobrze funkcjonuje w jakichś ramach, więc świetnie się sprawdziło rozpisanie sobie każdego najmniejszego zadania, które jest do wykonania i później zrobienia planu działania. W skrócie: którego dnia co robię, ile czasu na to poświęcę i o której godzinie najpóźniej skończę.

Z góry postawisz się na przegranej pozycji, jeśli za zadanie zapiszesz sobie szeroką kobyłę „zrobić przegląd literatury”. Jak zatem wyglądają „najmniejsze” zadania? Np. „przeczytać artykuł Waltera z 1998 roku”, „zrobić notatki z tego artykułu”, „opisać go w tekście”. Baby steps, których są setki, z tego względu, że artykułów, które będziesz opisywał są dziesiątki. Moim zdaniem, pisanie przeglądówki wymaga bardzo silnie usystematyzowanej pracy. Jeśli lubisz działać na spontanie i nie planujesz tego zmienić, to nawet się za to nie bierz, bo będziesz cierpiał.

Jak przebiega proces pisania pracy przeglądowej?

Jak już masz plan pracy, plan działania i spis literatury, którą już przeczytałeś, to zostaje Ci ostatni krok, jakim jest pisanie. Przy pisaniu artykułu naukowego będziesz potrzebował: samoakceptacji, samodyscypliny, zdolności syntezy danych, umiejętności pisania „po naukowemu” i dużo wsparcia ze strony bliskich. Polecam posiadanie przyjaciół, którzy np. też są doktorantami, dzięki czemu będziecie mogli wspólnie sobie ponarzekać, jakie to życie bywa okropne, złe i kto to w ogóle wymyślił, żeby pisać takie rzeczy. Serdecznie polecam i zalecam.

Pisanie pracy u mnie przebiegało tak, że najpierw rozpisałam sobie cały plan i później starałam się rozszerzyć każdy kolejny punkt. Przytłaczała mnie ilość pracy, ale starałam się działać pomimo tego. Cegiełka po cegiełce. Krok po kroku. I tak właśnie krok po kroku powstawały kolejne akapity, które początkowo niezbyt się ze sobą łączyły. W każdym paragrafie opisywałam jakąś pracę badawczą i początkowo starałam się nie skupiać na ich łączeniu. Dopiero w kolejnym etapie starałam się wprowadzić więcej łączników i jakiejś spójności do tego wszystkiego. Uważam, że jeśli jesteś przygnieciony ilością np. stu artykułów, to to jest dobry sposób, żeby z tego przytłoczenia wyjść. Przeczytanie wszystkich prac sprawi, że zdobędziesz szerszą perspektywę, więc nie polecam pisać od razu po przeczytaniu jednego artykułu. Gdy skończysz przegląd literatury, wróć do swoich notatek, opisz wybrany artykuł w jednym akapicie lub dwóch i przejdź do kolejnej pracy. Żmudne, ale skuteczne.

Jak długo zajmuje napisanie pracy przeglądowej?

Absolutnie nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. To zależy od tego, jaka to jest tematyka, jak długo w niej siedzisz, ile artykułów już przeczytałeś zanim zabrałeś się za tworzenie swojego dzieła, jaką masz osobowość i temperament, jak wygląda u Ciebie perfekcjonizm i samodyscyplina oraz od tego, czy oprócz pisania artykułu musisz coś jeszcze robić. W wielu przypadkach, doktoranci nie mają wydzielonej pracy na pisanie. Często to robią „po godzinach” i w wolnym czasie, np. w weekendy. Muszę przyznać, że tegoroczna kwarantanna silnie wpłynęła na przyspieszenie tempa pisania artykułów u wielu z nas. Większość badaczy, nie mogąc robić badań na uczelni, w domach zajmowało się właśnie tym aspektem pracy naukowej.

Mnie pisanie zajęło około 1,5 roku. Nie zapominajmy jednak, że nie było to intensywne 1,5 roku pracy non stop nad artykułem. Jasne, mnóstwo z tego czasu było poświęcone czytaniu i pisaniu, ale było w tym też trochę prokrastynacji, trochę czystego lenistwa, ale też trochę priorytetowych obowiązków, jak np. przygotowywanie się do zajęć ze studentami, czy zwykłych życiowych zawirowań. Są ludzie, którzy pracę przeglądową piszą w trzy miesiące, rok, trzy lata. Są ludzie, którzy całe życie naukowe systematyzują sobie wiedzę po to, żeby zaraz przed emeryturą wydać swoje przeglądowe dzieło życia.

Kiedy można zacząć świętować „napisanie” artykułu?

To jest bardzo problematyczne. Jak tylko napisałam pierwszą wersję swojego artykułu (co miało miejsce chyba ponad pół roku temu), to ucieszyłam się, jak nie wiem co. Chciałam już wyprawiać „freedom party” i otwierać szampana. Niestety, gdy dostałam poprawki, które właściwie były tekstem całkiem pokreślonym na czerwono, to pomyślałam, że jednak miałam rację wcześniej i życie jest do chrzanu. Niby byłam na to przygotowana, ale jednak nie było to przyjemne. Dodam, że ze wszystkimi poprawkami się zgadzałam, więc wiedziałam, że nie były to jakieś wymysły albo czepialstwo.

Drugi raz ucieszyłam się tak mocno w tym tygodniu. Gdyż w końcu nastały ostatnie poprawki, które wprowadziłam i wysłałam artykuł do czasopisma!!!! W KOŃCU!!!! Ale zaraz, zaraz… To nie jest tak, że wysyłasz i już. Nie publikują tak od ręki. Najpierw artykuł musi przejść przez ręce recenzentów. Ten etap jest jeszcze przede mną, ale słyszałam, że jest to kolejna droga przez mękę. CO ZA ŻYCIE.

Zatem… kiedy można zacząć świętować napisanie artykułu? Chyba dopiero jak zobaczysz, że jest faktycznie, tak na serio opublikowany. Ale nikt Ci nie broni cieszyć się z każdego kolejnego etapu.

Na koniec… dlaczego nie lubię pisać naukowo?

Nie bez powodu stworzyłam tego bloga. Kocham popularyzować naukę właśnie dlatego, że uważam, że świat nauki publikuje w artykułach naukowych mnóstwo bardzo istotnych danych, ale są one przedstawiane bardzo nieprzystępnie. Czasem trudno jest zrozumieć treść, nawet jeśli siedzi się już w danym „fieldzie”.

W dzieciństwie pisałam dużo wierszy i opowiadań, a nawet chodziłam na koło literackie. Zatem możesz się domyślać, jak bardzo nie lubię ograniczeń językowych. Nie cierpię tego, że nie mogę opisać różnych badań, czy zjawisk w luźny, emocjonalny sposób. Bardzo dużo pracy i nerwów mnie to kosztowało, żeby nie pisać po swojemu – w taki sposób, w jaki mogę to robić tutaj. Bardzo dużo pracy i nerwów kosztowało to mojego promotora, żeby cierpliwie zaznaczać każde miejsce, w którym nie brzmię „naukowo”, a bardziej publicystycznie.

Zatem na koniec chcę Ci podziękować. Tak, Tobie. Dzięki temu, że Ty i tak wiele innych osób czyta tego bloga, mogę z czystym sercem pisać po swojemu, tak jak chcę. Nie przejmując się tym, że brzmię zbyt mało poważnie, zbyt mało „ą”, „ę” i zbyt mało „naukowo”. Uważam, że nauka powinna być dla ludzi i nie ograniczać się do ścisłego grona naukowców.

Koniecznie napisz w komentarzu, co sądzisz na temat pisania naukowo! Chętnie przeczytam, jak to odbierasz w kontekście Twojej pracy, uczelni, czy szkoły. A jeśli chcesz poczytać moje popularno-naukowe wpisy, to proponuję Ci zajrzeć na tę stronę.

Genialnego dnia!

Agata


* Jeśli też masz promotora, który wierzy w Twoje cudowne moce samodyscypliny, motywacji i wyzbycia się prokrastynacji na tyle, że nie daje Ci deadline’u, to polecam Ci, żebyś sam go sobie nałożył.

** Jeśli czytałeś kiedyś kilka artykułów naukowych, to nie muszę Ci tłumaczyć, jak niewdzięcznym zadaniem to jest. Jeśli jednak nie czytałeś, to wyobraź sobie paręnaście lub parędziesiąt stron A4, wypełnionych tekstem, którego początkowo w wielu miejscach nie rozumiesz i niemal każde zdanie jest super istotne i warte zapamiętania. Teraz pomyśl o tym, jak męczącym jest przeczytać sto takich artykułów i napisać przeglądówkę, która jakoś przyczynowo-skutkowo połączy ich treść w sensowny sposób. NIE POLECAM 😀

No Comments

    Leave a Reply